Wieczorem, drugiego dnia w Warszawie, po pierwszym dniu szkoleń wybrałam się imprezę integracyjną. Cała zabawa rozgrywała się na plaży nad Wisłą w Warszawie, obok Stadionu Narodowego. Z Pragi do Stadionu jest kawałek, dlatego pojechałam na miejsce tramwajem. Kiedy dotarłam na miejsce nic jeszcze się nie działo, dlatego zastanawiałam się co robić dalej. Zadzwoniłam do znajomego, a ten z niedowierzaniem krzyczał do słuchawki: Ty jesteś dzisiaj w Warszawie i nie wiesz co masz robić? Nie wiedziałam i czekałam aż mi powie. Dziś na starym mieście jest zajebisty koncert jazzowy, zupełnie za darmo! Idź tam już teraz, pewnie jeszcze się załapiesz. Faktycznie nie było daleko, musiałam minąć tylko jedną długą ulicę i byłabym na miejscu. Postanowiłam, że pójdę. Ale chyba źle skręciłam. Zaczepiłam chłopaka w Zoo York i postanowiłam spytać o drogę. Zrobił wielkie oczy i powiedział, ze jestem w zupełnie innym punkcie miasta. Ale okazał się tak miły, że odprowadził mnie na miejsce. Jak się okazało wkręcił mnie z tą odległością. Okazał się być miłym i sympatycznym gościem, a kiedy zrobiło się zimno, pożyczył mi swoją bluzę Zoo York. Kiedy wróciłam na stadion, na imprezę integracyjną trafiłam na koncert Jareckiego i BRK. Spotkałam też ludzi ze szkoleń i bawiliśmy się świetnie.
